Blog

smorealizacja-psychoterapia

Zakręty samorealizacji

Nie jestem przeciwnikiem samorealizacji. Osobiście uważam, że kontakt ze samym sobą, dotykanie czegoś pierwotnego i ulotnego, czym w moim poczuciu jest tak zwane „Ja”, nie wspominając o byciu z nim w zgodzie, stanowi nie lada osiągnięcie i wstęp do życia przez duże Ż.

Niemniej współczesna kultura, objawia nam nieco inną, można powiedzieć, bardziej ideologiczną wersję ludzkich starań w tym zakresie. Wyraża się ona w postępowej filozofii rozwoju osobistego. W zasadzie trudno powiedzieć, czy jest coś, czego nieustępliwe – ba – nasilające się mrzonki o rozwoju nie dotyczą. Zdrowie i ciało, umysł, charakter, duchowość i kapitał stanowią tu zasadnicze pole do popisu. Można przy tym odnieść wrażenie, że powszechna chęć robienia czegoś ze sobą realizuje się w formie natrętnej i fanatycznej.

Uwagę zwraca fanatyczny aspekt dążenia do samospełnienia we współczesnym wydaniu. Fanatyzm rozumiem przede wszystkim jako postawę niedemontowalną, sztywną, ale i pełną żarliwości. Mimo, iż trudno mówić o fanatyzmie, gdy staje się powszechny, jego atrybuty pozostają widoczne. Zdarza się, że osoby zgłaszające się po pomoc do psychologów, czy psychoterapeutów, nie są w stanie wyobrazić sobie, że dialog terapeutyczny mógłby przybrać inną formę aniżeli swoistego liftingu psychologicznego: wygładzenia osobowości i usunięcia tego, co zakłóca realizację celów zawodowych i osobistych. Pragną „trenować” określone dyspozycje, lub też „reperować zepsute podzespoły”. Paradoksalnie, w tej uprzedmiotawiającej fantazji na własny temat, jest coś napędzającego, pożądanego. Jednocześnie, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wkraczamy w obszar odrealnienia, można by nawet rzec, pewnej magii.

Magiczny komponent myślenia o rozwoju osobistym objawia się w umiejętności spojrzenia na siebie, jak na tworzywo. Mogę je nieograniczenie formować, posiadam je, a może bardziej: jestem nim. Mogę generować i rozbudowywać w sobie pewne cechy, umiejętności, talenty, lub też modyfikować swoją cielesność, co miałoby tworzyć obiektywną i uznaną wartość. Osiągam w ten sposób coś niezbywalnego i realnego. Przeszkody napotykane przy realizacji tej wizji, czyli wszystko co miałoby jej zaprzeczyć, nierzadko wpędzają w depresję. Podjęcie pomocy psychologicznej, czy też inne próby zaradzenia sytuacji, najczęściej skupiają się nie na rewizji przekonań, konfrontacji z rzeczywistością czy poznaniu siebie a raczej na desperackiej próbie odbudowania utraconych, magicznych dyspozycji: wspaniałej absolutnej kontroli, czy sposobności osiągania doskonałości.

Zerkając na genezę magii okiem antropologa dochodzimy do prostego, acz kluczowego wniosku, że właściwie zawsze stanowiła odpowiedź na jakieś ludzkie potrzeby. Nie inaczej ma się sprawa z magią rozwoju. Sądzę, że dobra psychoterapia może uwolnić od kłopotów ze skutecznością zaklęć jakie na siebie rzucamy w imię współczesnej „kultury sukcesu”. Jednakże sięgając w głąb, w poszukiwaniu „Ja”, które raczej odkrywamy niż konstruujemy.

Napisz Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

smorealizacja-psychoterapia

Zakręty samorealizacji

Nie jestem przeciwnikiem samorealizacji. Osobiście uważam, że kontakt ze samym sobą, dotykanie czegoś pierwotnego i …

zabawna-historia

Co oglądać żeby nie zwariować – mini przegląd filmowy

Film, podobnie jak tekst literacki, może poruszać, inspirować, stanowić odpowiedź na nasze bieżące dylematy. Postacie …

diagnoza-psychologiczna

Zalety i pułapki diagnozy klinicznej

Diagnoza w obszarze zdrowia psychicznego spełnia dziś rozmaite funkcje. Nie pozostaje jedynie składową procesu leczenia, …